Praktyka wdzięczności – dla higieny serca i… praktyki pisania!

Ten wpis na blogu powstawał najdłużej, muszę to przyznać. Powodów jest wiele i tak naprawdę chciałam sobie odpuścić publikację kwietniowego podsumowania, ale… właśnie dlatego, by zrobić coś, pomimo podszeptów ego i mimo natrętnych, paskudnych myśli, dziś go publikuję. Wiem, że mój tekst jest na maksa nieidealny, chaotyczny, mało ciekawy – i dlatego właśnie tu będzie 😉 I nawet jeśli nikt go nie przeczyta do końca, nadal tu będzie. Bo ważne jest ćwiczenie w pisaniu, mrówcza kroczekpokroczku praca, a nie wielkie osiągnięcia, ilość wejść i spektakularne teksty!

Może kiedyś będę autorką tych spektakularnych – na ten moment najtrudniej jest mi pisać regularnie i “wygrać” z autosabotażystą, czyli gadatliwym wewnętrznym krytykiem, ale póki co trenuję się w pisaniu. I choć już ostatnie godziny maja, kwietniowe podsumowanie wlatuje na bloga 😀 Zapraszam!

praktyka wdzięczności
Wdzięczność jest najpiękniejszym kwiatem, który wyrasta z duszy
[Henry Ward Beecher]

Kwiecień dawno przeminął, już wszyscy zdążyli o nim zapomnieć, a ja nadal bywam w swojej przestrzeni jedynie po to, by aktualizować wtyczki… To nie był lekki miesiąc i pewnie dlatego podsumowanie kwietnia tak długo czekało na opisanie. Zastanawiałam się często czy w ogóle o nim pisać. Czy wyciągać na światło dzienne jakieś trudne stany i emocje, bo przecież nikt tego nie lubi, prawda? Lepiej założyć amerykańską maskę pozytywności i udawać, że wszystko okej, prawda? Pytanie retoryczne oczywiście, bo dla mnie jedną z najważniejszych wartości w życiu jest prawda. Pozostałe dwie to miłość i wolność. Czasem jednak ta miłość jest mocno przesłonięta chmurami negatywnych przekonań i ciężkich myśli…

Trudności są po to, by nas wzmocnić (oby nie złamać!) i powinniśmy być za nie wdzięczni, bo charakter kształtują, wzmacniają w ostateczności poczucie mocy i pewności siebie etc. Niemniej w miesiącu, kiedy jesteśmy totalnie wyczerpani zimowaniem, ciemnością, zimnem byłoby miło w tym rozkwitającym momencie roku czuć się lekko, przyjemnie, tryskać energią. I pewnie byłoby mi lżej, gdyby ten miesiąc nie był jednocześnie rocznicą mego urodzenia, 39-tą!

Tym razem, pierwszy raz, tak myślę, zbliżająca się rocznica narodzin napełniała mnie smutkiem miast radością 😒 Ewidentnie dopadł mnie lęk związany z tym, że za moment przekroczę kolejną dychę i będę należeć do grupy “jeszcze młoda” 😏 Chociaż w sercu i na twarzy (dzięki baby face i fryzurze bob) do 40-tki daleko… Nic to. Paskudny nawyk porównywania się odzywał się nieproszony i był całkiem natarczywy w swej gadatliwości, co skutkowało przygnębieniem i myślami typu “no nic nie osiągnęłam”… 🙈

Oczywiście byłam świadoma, że nie są one moje – należą do tzw. wewnętrznego rodzica (pojęcie z koncepcji Erica Berne’a; do trójcy należą jeszcze wewnętrzny dorosły i wewnętrzne dziecko). Jednakże świat wewnętrzny WWO bardzo łatwo ulega zmąceniu i kiedy się zalęgnie w nas jakaś niefajna myśl i jeszcze będzie miała swoich towarzyszy, wtedy nastrój może się mocno obniżyć.

Kwiecień był zastojowy, że tak powiem i mimo cieplejszej aury, i możliwości podróżowania rowerem po mieście, czułam podskórne napięcie. Nie cieszyły mnie ani świąteczne dni – choć obchodzenie Wielkiej Nocy nie należy już do mych rytuałów – ani tym bardziej 39. urodziny. Zrodziła się nawet w mej głowie myśl, że daję sobie spokój z celebracjami kolejnych narodzin – szczególnie, że za niespełna 11 miesięcy będzie to czterdziestka 🤪

Gdy minął 22 kwietnia, zaczęłam wychodzić z ciemnego tunelu i poczułam się znacznie lepiej. Nie znaczy to, że cały kwiecień był pogrążony w mroku. Jakieś promienie słoneczne przebijały się przez gęstą, urodzinową zasłonę. Poniżej poczytasz o moich wdzięcznościach w kwietniu 🙏

praktyka wdzięczności

Wyrażanie wdzięczności to piękna praktyka, która wniesie do życia mnóstwo dobra. Pomaga uświadomić sobie, że Świat – mimo że pełen różnych, trudnych doświadczeń, na które często mamy ograniczony wpływ – jest pełen skarbów, które nadają mu wielki sens!

Wdzięczność nie musi dotyczyć wielkich rzeczy i ważnych spraw. Ważne, by czuć wdzięczność w ogóle. Wraz z wdzięcznością za małe przedmioty i niewielkie akty dobroci, pojawią się w naszej przestrzeni prawdziwe cuda 🙂

Kwiecień, dziękuję!

Kwiecień to już ewidentnie pora wiosenna, choć moje zimowanie długo nie ustępowało tronu wiosnowaniu. Parę promyków jednak znalazłam 😊

  1. Randka sama ze sobą

Podsumowanie kwietnia zaczynam od czegoś, co już stosuję od paru dobrych lat, ale w tym miesiącu, kiedy było sporo czarnych myśli, takie momenty wyjątkowo mnie karmiły 🥰 Jeśli znany jest Wam koncept selfcare i selflove, to prawdopodobnie słyszeliście o randkach sama, sam ze sobą. Na czym one polegają?

Chodzi o to, by docenić Siebie, uszanować swoją wartość, podarować sobie dawkę karmiącej miłości. W tym celu warto raz na jakiś czas – raz na miesiąc czy raz na tydzień – znaleźć chwilę totalnie przeznaczoną dla Siebie. Ale nie chodzi o żadną pracę, żeby zarobić kasę dla siebie czy naukę, żeby znowu rozwinąć siebie i zarobić jeszcze większą kasę dla siebie, ale o coś totalnie pozytywnie egoistycznego, co da nam czystą przyjemność! Będzie dowodem na to, że pamiętamy o sobie. ŻE JESTEŚMY DLA SIEBIE WAŻNE.

Dla mnie taki moment to na przykład wybranie się samej do kawiarni, gdzie wypiję niespiesznie najlepszą kawę, poczytam moje ulubione czasopismo, zjem wegański tort czekoladowy, a potem wybiorę się jeszcze na długo wyczekiwaną premierę w kinie. To już popołudnie dla siebie, a nie tylko chwila, ale pięknie doładowuje! Polecam z serca! BO JESTEŚ TEGO WARTA! I wart 😘

  1. Rower – ten sam od ponad 10 lat!

Rower to mój ukochany środek transportu! Kto mnie zna, ten wie, że nienawidzę szczerze jazdy komunikacją miejską. Unikam jak ognia! Tym bardziej, że jako Pitta, to ja ognia własnego mam sporo. Jeżdżę tylko wtedy, gdy aura nie pozwala pojechać rowerem albo odległość do pokonania jest większa, ale wtedy i tak skracam maksymalnie przejazd komunikacją, a resztę idę pieszo.

Szczęśliwie od 13 już lat, jak dobrze liczę, mam swoje dwa kółka marki Unibike 😍 Szczerze polecam tę markę – bo z Polski i całkiem dobre ceny mają. Swoją Emocję kupiłam za około 1 300 zł i jestem z niej bardzo zadowolona. Wciąż mam te same opony od momentu zakupu! No powinnam zmienić, wiem, bo łyse, ale zawsze coś… 🙈 W sumie do tej pory zmieniany był jedynie łańcuch i dętki, co świadczy dobrze o jakości poszczególnych części roweru. A korzystałam z niego sporo i intensywnie. Zatem spora wdzięczność w kwietniu za bardzo dobry rower. I pogodę na niego 😊

  1. Emocje – drogowskazy

Jako WWO, to z emocji powinnam się doktoryzować 🤣 Nie bez powodu wpadł mi kiedyś w oko model roweru Emotion, bo emocje to zdecydowanie moja bajka. Mój temat. Moja zmora 🙃 Czasem jestem totalnie rozjechana przez te z gamy negatywnej, ale te bardzo pozytywne też potrafią człowieka zmęczyć. Mam tak, że nawet dobre, sympatyczne spotkania – ale z osobą dawno nie widzianą – powodują u mnie nocny maraton myślowy. Zasypiam wtedy dużo dłużej. Czasem nawet trwa to pół nocy… No ale taka ma uroda 😂 albo raczej mego mózgu.

Niemniej emocje to nasi przyjaciele – nieważne czy jesteś WWO czy standardowy typ wrażliwości. Mówią nam o naszych granicach, preferencjach. Mówią wiele o naszym zdrowiu. O tym kto i co jest z naszej bajki, a co niekoniecznie nam służy. Emocje są bardzo ważne. I bardzo ważne jest, by ich słuchać. Przyjrzeć się, co takiego chcą nam powiedzieć. Nie warto tego odkładać na potem, bo te nie przeżyte i nie uwolnione będą do nas powracać. Aż w końcu możemy na serio się rozchorować, kiedy się nimi nie zajmiemy.

Jest taka super książka, o której nie raz wspominałam: “Technika Uwalniania” Davida R. Hawkinsa. Do tej książki – i zawartej w niej metody uwalniania emocji – nawiązuje często Klaudia Pingot w swoich filmach na YouTube. I ja Wam gorąco polecam zarówno tę książkę, jak i kanał Klaudii, bo tam zwyczajnie moc dobra jest! Ale o tym więcej w majowym podsumowaniu 🤭

  1. Prezenty i życzenia urodzinowe

Prezenty i życzenia z okazji urodzin ZAWSZE powodują moją radość 🥰 Lubię otrzymywać dary (hello, kto nie lubi??), a jeszcze bardziej analizować życzenia, jakie składają mi najbliżsi i ci trochę dalsi – ach ta lewa półkula 😂 W moim odczuciu ludzie zazwyczaj życzą innym tego, czego im samym brakuje i/lub tego, czego pragną również albo przede wszystkim dla siebie. Z tego powodu ja najbardziej doceniam życzenia, złożone prosto z serca otwartego na mnie. Ktoś, kto mnie prawdziwie słucha, zna mnie, WIDZI mnie i wie, czego pragnie czy potrzebuje moja dusza zdecydowanie składa te NAJLEPSZE życzenia.

A najlepsze prezenty to z kolei takie, które sama sobie daję 😁 Byki kochają luksus i piękną materię, toteż jedynie drugi Byk lub bliźniacza dusza jest w stanie przewidzieć, co sprawi mi największą radość. Dlatego, Piękny Świecie, ja proszę o duże pieniądze – wtedy moje prezenty będą zawsze trafione 😍

A tak na serio, myślę, że fajnym i dobrym podejściem jest traktowanie każdego dnia jako Święta Życia. Wtedy każdy dzień jest prezentem od Losu – i nie musimy czekać na specjalną datę w kalendarzu, by celebrować swoje życie.

  1. Przerwa od… biegania

Jakoś w pierwszej połowie marca pochorowałam się od nadmiaru emocji i wtedy porzuciłam bieganie. Potem było już lepiej ze zdrowiem, ale dystans dał mi fajny wgląd, że ja wcale nie lubię biegania. Ba, nie cierpię nawet! Zawsze mnie nudziło i sprawiało mi nieco trudności z oddychaniem. Co prawda, mogłam źle oddychać, co często podkreślał mój M – a faceci, wiadomo, zawsze mają rację 😆 – ale nudy już nie umiałam zmienić. Nie czerpałam przyjemności z biegania, cieszył mnie jedynie moment zakończenia biegu, kiedy ledwo dysząc mogłam poczuć ulgę, że to już koniec 🤣

Czemu zatem zabierałam się do tej czynności, która więcej cierpienia miast radości powodowała? Ano proste! Bo bieganie wyszczupla 🤣 A my, kobiety, mamy takie pokrętne myślenie, że jak pobiegam często i ostro (choć ja ostro to szczerze rzadko), a nie zmienimy nic z diety i nie ujrzymy swoich nie do końca właściwych nawyków, to wrócimy do dawnej, ulubionej wagi. No niestety, to se ne vrati – czyli się nie opłaca – bo za dużo się namęczymy, a celu nie osiągniemy 😉

Zatem wdzięczność do siebie ogromna, że ujrzałam moje bieganie w pełnym świetle i z radością je porzuciłam. Rower zdecydowanie to moja bajka. Tak samo codzienna praktyka jogi 🥰 Góry raz w miesiącu jeszcze bym dorzuciła i jest jakby luksusowo!

Na tym zakończę podsumowanie kwietnia i zdradzę Wam, że maj to zdecydowanie piękniejszy miesiąc i obfitował w wiele cudownych momentów. Choć każdy dzień to mnóstwo bodźców i wyzwań dla WWO, to jednak najpiękniejszy miesiąc w roku wynagradza wszelkie chwilowe trudności, które zdarzają się przecież każdemu.

Osoby wysoko wrażliwe, szczególnie introwertyczni wysokowrażliwcy tacy jak ja, potrzebują specjalnych warunków do życia, uwzględniających ich wrażliwość. Wiadomo, że WWO i WWI mocniej i dłużej przerabiają trudne emocje i trudne zdarzenia, jednak życie to nieustanne falowanie pomiędzy momentami chaotycznymi i ciężkimi a radosnymi i szczęśliwymi. Bycie pośrodku, w harmonii i spokoju, jest możliwe, ale naturalnie nie jesteśmy w stanie być w stanie totalnego pokoju i niewzruszenia cały czas. Oczywiście życzę sobie tego i wszystkim na Świecie, by przebywali jak najczęściej w stanie błogości, ale zwyczajnie (poza Dalajlamą może) nie mamy takich zdolności. Zaakceptowanie ciągłej zmienności życia jest najlepszą drogą, by poczuć w sercu spokój 🤍

A czy Wy praktykujecie wdzięczność? Jeśli nie, koniecznie rozpocznijcie ten rytuał dzisiejszego wieczora przed zaśnięciem. Błogi nastrój pomoże zasnąć i z czasem wniesie do Waszego życia więcej dobra. Na początku wdzięczenie może się wydawać sztuczne lub będzie Wam brakować pomysłów, za co moglibyście podziękować. Nie zrażajcie się, bo… practice makes perfect! Pamiętajcie też o chwili relaksacji/medytacji w porze wieczornej. Te rytuały wyciszają i oczyszczają umysł ze wszystkich zbędnych myśli. Spokojny umysł to spokojne serce, a to idealne warunki, by poczuć wdzięczność i otworzyć się na to, co chce nam podarować piękny Świat.

A na koniec mały prezent! Poleciła mi tę praktykę moja serdeczna przyjaciółka, Siostra z Wyboru, Aga 🥰 Piękna, 15-minutowa medytacja, pomagająca w pełni pokochać Siebie. Sprawdźcie i praktykujcie ❤️

Do przeczytania już za chwilę w podsumowaniu maja! 😘

Similar Posts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.