Minerały Mocy – miłość od pierwszego wejrzenia

Na wstępie wyjaśnię dlaczego kamienie naturalne to dla mnie Minerały Mocy? Te naturalne skarby, będące elementem naszego wszechświata mają moc prosto z Matki Natury, zapisaną w sobie od tysięcy lat. Minerały, o których piszę to nie zwykłe kamyki, o które potykasz się na drodze. Choć i takie mają niewątpliwą wartość. Minerały mocy posiadają ogromną siłę, która może być dla Ciebie pięknym wsparciem. Jeśli sobie na to pozwolisz 🙂


W jednym zdaniu litoterapia to holistyczna metoda leczenia dolegliwości, czyli na poziomie ciała, ducha, emocji i serca, wykorzystująca energetyczne właściwości kamieni szlachetnych i półszlachetnych. Własności te znane są ludziom od tysiącleci, a same minerały mocy są tak stare jak nasza planeta.

Tradycyjnie kamieniom szlachetnym, w tym kryształom przypisywano tajemniczą, magiczną i uzdrawiającą moc, i tworzono z nich amulety, mające na celu chronić właścicieli. Moc kamieni tłumaczono niezwykłą strukturą ich wnętrza. Struktura ta powstawała w ekstremalnych warunkach temperatury i ciśnienia, jest naturalnie uporządkowana i nasyca kamienie szlachetne niezwykłym pięknem, blaskiem, czystością i długowiecznością.


Co odpowiada za fantastyczne barwy poszczególnych kamieni szlachetnych? Źródłem koloru są pierwiastki śladowe budujące minerały mocy. Te mikroelementy budują nie tylko kolor kamieni, lecz również ich jakość oraz częstotliwość światła, charakterystyczną dla danego minerału. Minerały mocy od wieków były używane przez astrologów czy kapłanów w ich praktykach przywracania równowagi między ciałem a duchem. Ich lecznicze właściwości znane były wśród Babilończyków, Egipcjan, Chińczyków, Greków, Rzymian czy Hindusów. W dawnych czasach terapia minerałami mocy koncentrowała się na spożywaniu sproszkowanych kamieni szlachetnych jako lekarstwo na różne dolegliwości.

Obecnie kamienie szlachetne robią karierę w czasach współczesnych, gdyż podczas wszelkich klęsk ekologicznych wszystko, co naturalne szczególnie przyciąga naszą uwagę. I dobrze!

Minerały mocy to nasi cudowni sprzymierzeńcy w dążeniu do równowagi. A jest ich naprawdę sporo! Odkryto już 3 tysiące minerałów w postaci krystalicznej! Jako ciekawostkę dodam, że moja ukochana medycyna naturalna – Ajurweda – ma w swojej obszernej nauce miejsce i dla tych cudownych darów natury. Teksty ajurwedyjskie podają, że są trzy podstawowe środki służące rozwojowi wyższych stanów świadomości i doskonałemu zdrowiu. Są to: mantry, zioła i właśnie kamienie szlachetne.

Wśród minerałów mocy swoją niezwykłą budową wyróżnia się kryształ. Ma on mocno uporządkowaną strukturę atomów, uznawaną za przykład doskonałego uporządkowania materii. Atomy mogą układać się w formy sześcianów, graniastosłupów czy piramid. Dzięki takiemu uporządkowaniu atomów kryształy mają zdolność do kumulowania, przechowywania i wydzielania energii elektromagnetycznej.


Wszystkie minerały mocy posiadają swoją charakterystyczną amplitudę drgań i promieniują swoją wyjątkową energią. Ta energia to emanacja mocy kamieni szlachetnych, która działa uzdrawiająco na ciało, umysł, serce i ducha człowieka. I co ciekawe może także leczyć nasze zwierzęta 😉 Ponadto minerały mocy działają pozytywnie na wnętrza, w których mieszkamy. Warto otaczać się tymi skarbami, którymi hojnie obdarza nas Matka Natura.

Kryształ górski – harmonia i czystość

Dobra energia emitowana przez kamienie szlachetne czy ogólnie przez kamienie naturalne może być wykorzystana w celu zrównoważenia energii w naszym organizmie. Biorąc pod uwagę typ zaburzenia oraz sferę, w której znajduje się zakłócenie wybieramy minerał, który pomoże nam wyrównać niedobory bądź też nadmiar energii. Warto zastosować metodę wyboru na podstawie intuicji. Dać sobie chwilę, by poczuć, który minerał mocy jest nasz. To z dużym prawdopodobieństwem będzie ten, którego energii w danym momencie potrzebujemy 🙂

Inną gałęzią litoterapii jest masaż kamieniami – gorącymi lub zimnymi w celu uzyskania relaksu, oczyszczenia ciała z toksyn oraz zrównoważenia organizmu. Leczenie kamieniami poprzez masaż zostało opracowane przez amerykańską masażystkę Mary Nelson-Hannigan z Arizony w 1993 roku. Jej inspiracją były zabiegi stosowane przez ludy zamieszkujące Arizonę.

W celach masażu wykorzystuje się kamienie bazaltowe, marmurowe, szlachetne oraz półszlachetne. Kamienie wulkaniczne, które wiodą prym w masażu kamieniami mają doskonałą zdolność do transmisji zarówno wysokich, jak i niskich temperatur, co czyni je doskonałym narzędziem w litoterapii. O masażu kamieniami wspominam jako ciekawostka. Moje główne doświadczenie z kamieniami to minerały mocy, które po prostu noszę na swoim ciele i tak pozwalam im działać.


Po małej dawce teorii zapraszam do historii o tym, jak to się u mnie zaczęło… 😉 A było to latem 2019 roku pewnego, pięknego dnia, kiedy zamiast zażywać kąpieli słonecznej sięgnęłam po swego smartfona – jakie to współczesne! 😛 Tym oto trywialnym, bynajmniej magicznym zdarzeniem, rozpoczął się mój letni romans z kamieniami naturalnymi, który wciąż trwa! Chociaż obecnie w moim życiu więcej jest minimalizmu, który mocno czuję. Ale o tym później.

Pierwszą biżuterię z kamieni naturalnych zakupiłam u Natalii Knopek z Simplife. Natalia jest joginką, blogerką i ma swój własny sklep z piękną biżuterią z kamieni i akcesoriami dla joginów, w tym cudowne maty z naturalnych materiałów. Ja swoją księżycową matę do jogi z korka zakupiłam właśnie tam i jestem nią zachwycona. Praktyka jogi na macie z korka jest niezwykle przyjemna, dzięki naturalnemu materiałowi, którego największą zaletą jest wytrzymałość.

Wracając do biżuterii, to odkryłam sklep Simplife oczywiście dzięki Instagramowi. Od razu zakochałam się w jej rękodziele, które Natalia wykonuje z pasją i z szacunkiem do kamieni. Biżuteria jest przemyślana, wykonana z dbałością o najmniejsze szczegóły i ma wiele uroku. Pierwszą bransoletką, którą u niej kupiłam była Kobiecość, złożona z kamieni kwarcu różowego, rodonitu, hematytu i lawy wulkanicznej. Minerały mocy, które budują tę kobiecą bransoletkę wpływają pozytywnie na serce, rozbudzając ciepło, empatię, serdeczność oraz moc. Mają też korzystny wpływ na typowe problemy kobiece i regulują nasz cykl menstruacyjny (m.in. dzięki hematytowi).

Gdy ujrzałam tę bransoletkę w sklepie, czułam intensywnie, że jej potrzebuję. A był to moment w moim życiu, kiedy miałam tymczasowe problemy z menstruacją. Bardzo szybko, gdy zaczęłam nosić Kobiecość na swoim nadgarstku, wszystko w kobiecej sferze wróciło do normy. To jest mój pierwszy osobisty dowód na to, że my sami dobrze wiemy, które minerały mocy są nam w danym momencie potrzebne.

W dalszej kolejności do mojej osobistej kolekcji doszły jeszcze inne okazy marki Simplife, gdyż nie potrafię się oprzeć pięknu kamieni zaplecionych w urokliwe rękodzieło. Ponadto w moim życiu w 2019 roku było sporo chaosu i niewiadomych – i w związku z tym moja potrzeba otrzymania wsparcia ze strony Matki Natury była wyjątkowo silna. Nie ukrywam też, że za częstymi zakupami kryła się potrzeba otaczania się pięknymi przedmiotami – tak silna u zodiakalnego byka! 😉

Cytryn – słońce i energia

Kamienie naturalne – zachwyt level 2

Eksplorując Instagrama trafiłam pewnego, wciąż letniego dnia na profil polskiego rękodzieła plener.nature. Kasia Bartosiak, twórczyni marki Plener to Bogini. Spełniona, harmonijna, czująca siebie kobieta, której ciepło, pozytywna energia, serdeczność i naturalność potrafią zjednać każdą duszę złaknioną pięknych rzeczy w swoim otoczeniu. Ponieważ jaki pan, taki kram, toteż rękodzieło Kasi jest po prostu naturalnie piękne. Swego czasu na jej rękodzieło wydałabym każde pieniądze 😀 Na szczęście w pewnym momencie serce skręciło ku minimalizmowi, a także – albo raczej przede wszystkim – inne potrzeby (z kategorii podstawowych) wołały o uwagę.

Moim pierwszym naszyjnikiem z Pleneru była aqua aura w towarzystwie kamieni wzmacniających ciało fizyczne, przywracających moc i harmonię oraz wprowadzających spokój w sercu, duszy i umyśle. Aqua aura uzdrawia na wszystkich poziomach – Ciało Umysł Duch – i to się czuje. Można odczuć delikatne, stopniowe powracanie do równowagi i większą klarowność myśli. Aqua aura to czystość krystalicznej, górskiej wody rozlewającej się w każdej cząstce naszej istoty.

Tygrysie oko, których kamieni w naszyjniku jest najwięcej, daje zdecydowaną energię i poczucie bezpieczeństwa, ugruntowuje. Na poziomie fizycznym usprawnia przemianę materii. Tygrysie oko wytwarza silną wibrację. To zdecydowanie minerał mocy! Towarzyszy mu hematyt, który swoją obecnością jeszcze bardziej pobudza nasze siły witalne. To tzw. kamień wojowników i tak jak wcześniej wspomniałam, dużo dobrego robi dla naszej krwi. Pobudza odnowę komórek, rozgrzewa. Dodatkowo w naszyjniku występują apatyty i jadeity – wsparcie dobrej komunikacji.

Ogólnie naszyjnik ma barwy nieba i ziemi. Czuję potrzebę jego kontaktu ze skórą i z moją energią, kiedy potrzebuję wprowadzić więcej spokoju i harmonii do swego życia. A także wtedy, gdy chcę połączyć się z Matką Naturą, z ziemią. W końcu to mój – bykowy – żywioł 🙂

minerały mocy tygrysie oko
Tygrysie oko – odwaga i męstwo

Bonusem do całej kolekcji jest surowa bryłka amazonitu – a musicie wiedzieć, że surowe formy kamieni (niepolerowane) mają największą moc – i minerał ten pięknie uzupełnia głównie fizyczne moce pozostałych kamieni. Amazonit odpręża i głęboko relaksuje. Już sama piękna, błękitna barwa przynosi ukojenie emocjom. Pomaga usunąć te negatywne i przywrócić harmonię po trudnych doświadczeniach. Wcześniej wspomniane minerały mocy oddziałują głównie na czakrę podstawy, natomiast amazonit łączy czakrę serca z czakrą gardła, co czyni nas otwartymi na przepływ miłości i prawdy.


Naszyjnik aqua aura nie bez powodu pojawił się u mnie jako pierwszy w kolekcji plenerowego rękodzieła. Jego aura i energia były mi potrzebne do odnalezienia spokoju po niełatwych doświadczeniach. Do tej pory często po niego sięgam, gdyż niebieska energia jest mi bliska i czuję z nią silne połączenie. Mając aqua aurę na szyi płynę po spokojnym, kojącym niebie. To zdecydowanie moje minerały mocy 😉

Kamienie naturalne – droga do rozwoju

Od momentu zakupu naszyjnika aqua aura do mojej kolekcji biżuterii z kamieni naturalnych doszło trochę sztuk bransoletek i naszyjników – a tak szczerze, to więcej niż trochę i wcale nie czułam przesytu. Przeciwnie, odnajdywałam w minerałach mocy swoich przyjaciół, a ich uroda była i wciąż jest moją najważniejszą ozdobą.

Biorąc pod uwagę fakt, że jesteś na stronie Blog z miłością w tle, nie mogłabym Ci, Drogi Czytelniku, nie wspomnieć o ukochanej mali, którą Kasia z Pleneru stworzyła specjalnie dla mnie na urodziny zgodnie z pragnieniem, by naszyjnik wspierał czakrę serca 🙂 Mala to mój największy przyjaciel z kamiennej biżuterii. Jest moim nieodłącznym towarzyszem w medytacji i bardzo często się w niego ubieram. Czuję wtedy jak mala zwiększa pozytywne wibracje w moim polu serca i spokój ogarnia moje wnętrze. Nawet mój M stwierdził, że po otrzymaniu mali stałam się bardziej ciepła i miłosna. Promieniuję zdecydowanie radośniejszą aurą prosto z otwierającego się coraz szerzej serca.

Jeśli co nieco wiecie o kamieniach, to z pewnością kojarzycie, że kamieniem miłości jest kwarc różowy. I ten właśnie delikatny, a zarazem silny minerał mocy jest kamieniem centralnym w mali.

Oprócz kwarcu w mali wspierają mnie: agaty tybetańskie (o pięknych łatkach jak u dalmatyńczyków), surowy diopsyd, jadeity, rodonity, awenturyny, jaspisy dalmatyńskie (również w urocze ciapki) oraz hematyty. Ten naszyjnik to pełne wsparcie mojej osoby na ścieżce miłości i życia zgodnego ze sobą. Moja mala odzwierciedla życie zgodne z moimi pragnieniami. To siła mojego serca (kwarc różowy), hart mojego ducha w symbiozie z Matką Naturą (diopsyd), życie w harmonii (agat tybetański), silna motywacja (jaspis dalmatyński), poczucie szczęścia i radości (awenturyn), wewnętrzna moc (jadeit), wytrwałość w dążeniu do realizacji pragnień (hematyt) oraz wolność od tego, co stare i niepotrzebne (rodonit). Ten naszyjnik to wyjątkowy prezent – fantastyczny przyjaciel wspierający w dążeniu do realizacji pragnień mojej duszy.

Kiedy zachorowałam na biżuterię z kamieni w mojej kolekcji było sporo sztuk bransoletek i naszyjników. Tych pierwszych więcej, bo na nadgarstku można nosić niezliczoną ilość bransoletek, na szyi dziesięciu naszyjników raczej nie powiesisz 😉 W pewnym momencie jednak poczułam przesyt. Każda kolejna sztuka już tak nie cieszyła ani oka ani duszy, a przyszły momenty, gdy zwyczajnie potrzebowałam funduszy na życie, jak to się potocznie mówi. Wtedy poznałam aplikację Vinted, która pozwala oczyścić szafę z rzeczy, z którymi chcemy się rozstać, przynosi nieco zysku i – co najważniejsze – daje wspaniałą lekcję odpuszczania przywiązania! Polecam 🙂

Moc kamieni w praktyce

Nie każdy wierzy w moc kamieni tworzących rękodzieło. Szczególnie trudno uwierzyć w moce natury zawarte w maleńkich koralikach osobom, które nie pasjonują się naturalnymi metodami uzdrawiania. Czasem też można odnieść wrażenie, że pogadanki nt. mocy danego kamienia to czysty chwyt marketingowy, by sprzedaż osiągnęła jak największe zyski. W końcu mamy ostatnio czasy niespokojne i wielu poszukuje w naturze ratunku. Są też tacy – jak ja – którzy zawsze cenili Matkę Naturę jako uzdrowicielkę, Jej ufają najmocniej i w kamieniach odnajdują duże wsparcie.

W moc kamieni wierzę, jednak nie odpowiem na pytanie skąd w zasadzie w danym minerale opisywana moc. Dlaczego ametyst pomaga osiągnąć równowagę emocjonalną i wyjść z depresji, a czemu czarny turmalin chroni nas przed wampirami energetycznymi… Ja osobiście wyczuwam to intuicyjnie. A jako miłośniczka barw i słów również tą drogą odgaduję właściwości kamieni 😉 Dla niedowiarków sprawdziłam to jednak w praktyce i mogę potwierdzić, że siła Matki Natury mieszka w kamieniach i wspiera nas na wielu poziomach. A teraz do konkretów.

kamienie naturalne
Ametyst – równowaga i świadomość

Czarny turmalin to najsilniejszy kamień ochronny i jednocześnie wsparcie w trudnych emocjach. Chroni nas przed negatywnymi energiami, w tym przed wampirami energetycznymi, których sporo jest wokół nas. Równocześnie czarny turmalin oczyszcza nasze wnętrze z tego, co negatywne i toksyczne. To także idealny odpromiennik. Z czarnym turmalinem miałam podczas głodówki 20-dniowej ciekawą przygodę. Otóż przy dość ciężkim wejściu na szczyt Ślęży otrzymałam od tego kamienia wielkie, odczuwalne fizycznie wsparcie.

Na Ślężę, wiadomo, wchodzą niedzielni turyści. Do tego akurat była niedziela. Zatem wchodzą, co chwile jedząc, żeby było przyjemniej – a wtedy, wiadomo, wchodzi się ciężej 😉 i marudzą jak to im ciężko i „ile to jeszcze tych kamieni??!!” I jedna z takich istot, wibrująca w tamtym momencie niezbyt pozytywną energią tuż przede mną potknęła się i przewróciła nieboleśnie… W momencie gdy ja przechodziłam obok niej, poczułam nagle przypływ dobrej energii. To czarny turmalin mi ją przekazał – odbierając ją z przestrzeni drugiej osoby. Dostałam moc i poczułam wdzięczność do Matki Natury – i mego turmalinu przy ciele.

Minerałem, który również ma niezwykle odczuwalną siłę jest apatyt. To piękny, turkusowo-błękitny kamień, który od razu kojarzy się z kolorem duszy. To zresztą kamień, który rozwija wyższe czakry, czyli wspiera rozwój duchowy. Apatyt pomaga słuchać. Samego siebie i innych. Z nim można się dogadać! Niejednokrotnie w chwilach chaosu i dysharmonii sięgałam instynktownie po kamienie niebieskiej barwy i czułam, że małymi krokami osiągam większy spokój. Bo minerały mocy nie spieszą się, ich działanie jest subtelne i powolne, dlatego warto dać sobie czas na zbudowanie z nimi relacji i pełne czerpanie z mocy natury zaklętej w kamieniach.

Ostatnie dwa minerały mocy, o których wspomnę, bo wielbię ich aurę, barwę i działanie, to cytryn oraz malachit. Cytryn – dla czakry splotu słonecznego – rozwija naszą sprawczość poprzez dodanie pewności siebie i energii. Karmi nas jak słońce promieniami. Odpędza czarne chmury i przynosi spokój. To emanacja obfitości – na poziomie ciała, umysłu i ducha. Cytryn pomaga również przy zatruciach.

Malachit z kolei to przyjaciel Twojego serca. Jak czakra serca w Ajurwedzie ma piękną, intensywnie zieloną barwę. Wyobraź sobie teraz butelkową zieleń czy szmaragd. Jedno spojrzenie i wszystko, co naturalne, zdrowe i harmonijne przychodzi na myśl. Dlatego moja koncepcja, że moce minerałów są powiązane z ich barwami wydaje mi się całkiem trafna. Z mocy malachitu warto korzystać, kiedy potrzebujemy spokoju, ukojenia, naturalnego uzdrowienia. Takie same dary może nam ofiarować Matka Natura. Dlatego czasem – zamiast zakupu kolejnego kamienia czy biżuterii – warto udać się do lasu czy parku. Wyjdzie taniej 😉

Moc kamieni to nie ściema, ale w obecnym świecie, mam silne wrażenie, że niepotrzebnie inwestujemy mnóstwo energii, czasu i pieniędzy, by znaleźć szczęście, spokój i moc na zewnątrz (zazwyczaj w przedmiotach, których pragnie i potrzebuje ego). A zbyt rzadko zaglądamy w siebie, gdzie mieszka prawdziwa i wielka moc wewnętrzna każdej istoty. Warto wsłuchać się w swoje prawdziwe potrzeby. Posłuchać głosu serca. Posłuchać oddechu. Oddech to podstawa zdrowia i harmonii, pamiętajcie 🙂

Niezbędnik miłośnika kamieni

Aby kamienie wspierały nas w życiu, warto pamiętać o kilku rzeczach. Minerały mocy działają najchętniej w kontakcie ze skórą. Inny sposób na otrzymanie wsparcia od kamieni, to używanie ich w postaci surowej w pomieszczeniach, w których potrzebujemy dodatkowej opieki. W miejscu naszej pracy warto mieć kamienie, które chronią nas od nadmiernego promieniowania elektromagnetycznego od naszych ukochanych sprzętów oraz równoważą nas na każdym poziomie i wprowadzają spokój. Moja ukochana surowa trójca to kwarc różowy, ametyst oraz kryształ górski. Kwarc różowy to miłość – większego paliwa do życia nie ma 🙂 Ametyst wycisza i równoważy. Dodaje sił do działania – idealny do rozwoju zawodowego. Kryształ górski natomiast to piękno i czystość w najszlachetniejszej postaci. Dla mnie to synonim pełnego oczyszczenia, odnowienia.

piryt
Piryt – zmiana i obfitość

Kamienie warto regularnie oczyszczać, podobnie jak my sami oczyszczamy swoje ciała, umysły i dusze. Istnieje kilka metod oczyszczania minerałów. Moje ulubione to oczyszczanie w dymie z białej szałwii bądź palo santo. Oba zapachy ubóstwiam, choć aromat białej szałwii jest moim faworytem. Przenosi mojego ducha do najszlachetniejszych świątyń, gdy wdycham jego święty, mistyczny zapach… 🙂 Prostszym sposobem, bo możecie nie chcieć kupować szałwii lub kadzidła jest oczyszczanie w świetle księżyca – najlepiej w czasie nowiu bądź pełni. Albo wystawienie kamieni na działanie światła słonecznego. Można również połączyć przyjemne z pożytecznym i wybrać się na wycieczkę w góry, by wykąpać minerały mocy w strumieniu. I Ty – i kamienie – będziecie szczęśliwi 😉

PS Będzie mi bardzo miło, jeśli puścisz mój tekst dalej! Minerały Mocy to wdzięczny temat i warto, by każdy miłośnik natury się z nim zapoznał 🙂

Similar Posts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *